- Już dawno zdecydowałam, że mój dom nie będzie statystyczny, a charakterystyczny. Meble, dodatki, a w końcu modowe trendy są przecież dla nas, a nie my dla nich. Lubię miksować nowe ze starym, sklepowe z upcyklingowym. Ale jak by nie szukać, to najlepsze są jednak meble na miarę, a chłopaki o szafko-stoliko-półce truli mi już od dawna. Potrzebny był im taki organizer we wspólnym grajdole na konsole, gry, pady i to wszystko na czym się zupełnie nie znam, a służy do przenoszenia się w alternatywne przestrzenie (ja – dinozaur - mam od tego tylko książki). A, i żeby kubek z piciem, czy jakieś jadło na tym postawić. Żeby to się mogło przemieszczać w różne miejsca i pakowne miało być. No to znalazłam drewnianego grata za 40zł w marketplejsach i kombinowałam. Zdjęć tego cuda nie mam, ale zdemontowałam, co się dało (był to jakiś rodzaj barku z roletą – solidny, drewniany w każdym razie) i kombinowałam dalej. Kółka były oczywistym dodatkiem, półki zostały, dołożyłam tylko koszyk na pomniejsze pierdółki. A kolor taki chodził ostatnio za mną ciągle – domieszany limonkowo-oliwkowy. Pomysł na malunki wpadł przypadkiem, bo markerem niechcący wyjechałam, zaznaczając linię. W każdym razie kreatywna niedziela zaliczona. Każdy dodał coś od siebie (starszak to się trochę popisał z tym panem grzybem, bo miało być szybko i od ręki), tylko na tatine malunki plecki czekają.Ja uwielbiam ten mebelek i pokazuję już teraz, bo chłopaki pewnie zaraz jakąś dziurkę na kabelek to tu, to tam wygryzą
. To kolejny aspekt, przemawiający za takimi szybkimi, budżetowymi metamorfozami.
- Bezbarwna, bezosobowa szafka sosnowa. Taka była. Ode mnie otrzymała czarny płaszczyk, wyższe pantofle i intensywnie czerwoną, makową sukienkę. I elegancka, i rustykalna. Szafka z pewnością ożywi każde pomieszczenie i nada mu sielskiego charakteru.
Tym razem niepozorna, sosnowa szafeczka zamienia się w stylową komódkę. Wzrostu przydały jej finezyjne nóżki, wybarwione drewno korpusu zamieniłam na szaro-kremowe ombre, blat odświeżyłam. Na to wszystko wskoczył różowy jegomość, który stroszy piórka i zadaje wraz z komódką szyku.
To od początku miał być warzywnik w stylu poetyckim. Rustykalny, w brzechwowym klimacie: "Na straganie, w dzień targowy..." Ale mnie poniosło chyba i raczej zaśpiew idzie na nutkę: "I co ja robię tu". Z drugiej strony Pan Pomidor wygląda, jakby potknął się o tyczkę, bo przedrzeźniał ogrodniczkę i teraz nogi za pas. A Buraczek może właśnie szuka słów, żeby wykręcić się od wyznania: "Mój Buraczku, mój czerwony, czyżbyś nie chciał takiej zony?" A kukurydza? A kukurydza ma to chyba w czterech ziarenkach i ćwiczy ZEN.
- Uroczy stoliczek, który wśliznął się niepostrzeżenie między inne projekty. Strasznie tęskniło mi się za kreacją mebli. I ten tutaj jest taką małą zapowiedziajką meblowej serii.Jako, że szałwiowy szał zapanował wszędzie, to i ja zapragnęłam pobawić się tym kolorem, który idealnie gra z czyściutkim drewnem. Stolik, tudzież pomocnik, przytargałam ostatnio z innymi dobrociami. Został rozkręcony i pozbawiony brązowego płaszczyka. W zamian ma delikatnie zielonkawe nożęta i gładkie blaty. Ale, co by to była za stylizacja, gdybym nie pokombinowała trochę. Stąd dodatkowa półka, a na niej koszyk wiklinowy - taka mini szuflada. No i pędzlem też coś pomyrdać musiałam. Garstka rumianków wydała mi się idealna do tej całej sielskości. A właśnie. W zależności od zestawienia może być sielsko, może być w klimacie boho. Spójrzcie tylko jak świetnie mebel koresponduje z naturalnymi elementami.
Szaraczek z mydełkiem, radośnie pluskający się w wodzie. Czyścioch jakich mało. Zapewne futerko szykuje na jakąś specjalną okazję. Idealny do dekoracji łazienki.
Telimena jest wychowawczynią IVa i, a jakże, polonistką. Między próbami wyjaśnienia klasie dlaczego Hrabia Henryk w jednej niemal chwili potrafił wabić słodką żonkę i robić szalony rajd swoim alter ego po ogrodzie, by spoufalać się z wątpliwej urody "dziewicą", a zrozumienia z jakiego powodu wszystkie wypracowania wyglądają jakby napisała je maszyna, czyta pod stołem "Rozważną i romantyczną". I wypija moooorze kawy
.
Codzienna torba na zakupu w unikatowym wydaniu? Dlaczego nie. Można przecież świetnie wyglądać, wędrując do osiedlowego po bułki lub do biblioteki po nowe książki, a może na targ po świeże warzywa? Bawełniane torby, to doskonały materiał do zdobienia
Pojemne i pakowane. Z wygodnym, długim uchem są często na podrorędziu, by w drodze do domu wzrucić do nich potrzebne sprawunki. Tym razem na torbie malunek odważny i przyciągający wzrok. Nie sposób tej torby przeoczyć.
Bardzo lubię personalizować galanterię. Za sprawą unikalnego malunku tworzę bowiem unikatowy dodatek, który każdą stylizację uczyni wyjątkową. Struktura farby, odbijająca światło wyraźnie różni się od nadruku, skupia na sobie uwagę. To taki mały kawałek sztuki, który wędruje z nami na co dzień. Pojemna torba dżinsowa do wielu zadań. Pojemna, pakowna. Można z nią w podróż pojechać i na trening skoczyć. Duża powierzchnia daje sporo twórczych możliwości. Na tą konkretnie wskoczyła turystka zmęczona trudami wędrówki.
- Lubię takie proste i subtelne projekty. Niby kilka kresek, kilka barw, a tryptyk nadaje przestrzeni charakteru i wyjątkowości. Struktura, farba, światło sprawiają, że przestrzeń "żyje" dzięki takiej pracy.
Nietuzinkowa dekoracja, która pięknie wyeksponuje każdą kompozycję roślinną. Nadaje się świetnie jako osłonka do doniczek, może być wazonem na kwiaty żywe oraz pojemnikiem na aranżacje z suchych roślin. Ocynkowane wiadro, polskiej produkcji pokryte wybranym kolorem bazowym. Na nim dowolny motyw.
Wiadro z wymalowanym, niekwestionowany królem zagrody. Kogut pięknie eksponuje się na czarnym tle i prawie słychać, jak budzi domowników.
Nietuzinkowa dekoracja, która pięknie wyeksponuje każdą kompozycję roślinną. Nadaje się świetnie jako osłonka do doniczek, może być wazonem na kwiaty żywe oraz pojemnikiem na aranżacje z suchych roślin. Ocynkowane wiadro, polskiej produkcji pokryte wybranym kolorem bazowym. Na nim dowolny motyw. Oj, Pan Kogut dziś wyraźnie nachmurzony. Ciekawe, co tam na zagrodzie narozrabiali. Gospodyni źle ziarno rozsypała, gospodarz nie tak słomę ułożył, a może kurki nie w tych, co trzeba pojemnikach jaja składają ;).













